Wnioski

Dodano 27 sierpnia 2017, w Bez kategorii, przez beli-kali

Młodość to fenomenalny okres ekscytujących odkryć.

Kto nie lubi ciekawych, przyjemnych nowości? Próbujesz fascynującego, ciągnącego się długimi miesiącami albo ułamkiem sekundy załamującego się smaku fascynacji i dostajesz haju. Rzeczywistość przynosi Ci absolutne novum, jesteś Kolumbem statku, który właśnie wpierdala się pełnym impetem w terytorium Indian (pomińmy pochodzenie słowa „Indianin”).

Wow!

A potem ta sama rzeczywistość odkrawa ten epizod życia swego rodzaju maczetą. Mówi- dosyć tych igraszek… Czas na nowe!

Proszę bardzo, to jest Mike Tyson, który po pięćdziesiątce dochodzi do wniosku, że jego mistrzostwo świata, legendarność w pewnej niszy, niesamowitość, zapisanie się w historii dziedziny nowożytnego gladiatorstwa, jest niczym.

On przeżył swoją dozę niesamowitych odczuć. Zasmakował blichtru, przepychu, sławy, kobiet, używek, siły i absolutnie bezdennej rozpaczy. Doszedł do wniosku, że to wszystko nieważne.
Wielu bogatych ludzi popełnia samobójstwo. Będąc w pełnym rozkwicie, dochodzi do wniosku, że szło złą ścieżką.

Czy aby więc wejść na tę właściwą nie należy najpierw poznać błędnej? Który tybetański mnich jest bardziej sprawiedliwy wobec siebie: ten, który od młodości medytuje nieruchomy liść czy ten, który porzucił doczesność po latach uciech? „Gdybym tylko wiedział, jak wygląda cały świat…” czy „gdybym tylko zaczął wcześniej…”?

Bo wobec kogo mamy być sprawiedliwymi tak de facto?

W naszym pierwszym świecie, świecie nawet zerowym, bez żadnych ograniczeń, gdzie z otwartą przyłbicą możemy potykać się o ogromne rzeczy i parskać na konsekwencje swoich czynów- kto nas rozliczy, jeśli nie my sami? Czy bóg, w którego nie sposób wierzyć?

„Tylko Bóg może mnie sądzić!”. A co, jeśli nie chce? Co jeśli zostawia tę odpowiedzialność właśnie Tobie, kiedy czując zapach otulającej Cię coraz mocniej grobowej ziemi, słyszysz jego szept mówiący: it’s your business?

Dlatego warto dojść do wniosku. Tak mało jest nauczycieli, którzy wskazują drogę. Nie mówię o kaznodziejach-beznadziejach, tylko o cichym głosie, który wielu nauczających wydobywa z siebie niesamowicie niewinnie i niepewnie, będąc zapytanymi o prawdziwie najwyższe wartości.

Dwóch Dziadków, Doroty i mój, zapytanych o jakąś ogólną regułę, którą warto się kierować, odparło: żyj w zgodzie ze sobą.

Mogli powiedzieć wszystko, zebrać kiść komunałów i wycisnąć je prosto na moją głodną ich mądrości głowę, trzepnąć mnie po tymże łbie głęboką filozofią albo, co gorsza, rozłożyć ręcę w niewiedzy. A poczęstowali mnie niezlaeżnie od siebie daniem tak prostym i starożytnym w swym przepisie! Kto jednak może pozwolić sobie na ten komfort, na tę zgodę ze sobą, kiedy świat tak załadowany jest kompromisami i kolorami szarości?

To wymaga siły, nieprzejednanej konsekwencji i wciąż można zagubić się w milionie wyborów.

Odpowiedź jest jednak równie prosta, co dziadkowy przykaz, bo każdy z nas żyje w uniwersum potężnego komfortu, gdzie, jak nigdy do tej pory, można zażywać własnej autentyczności. I przez nią dochodzić do wniosków.

 

Piękne dni

Dodano 16 marca 2017, w Bez kategorii, przez beli-kali

Ach, co za czas.

Mają rację ci mówiący, że warto poznać samego siebie. Zrozumieć, odważni mówią, że kochać.

Niewątpliwie mam w życiu mnóstwo szczęścia. Wiele etapów rozwoju zakończyłem jako człowiek zadowolony, spełniony, jestem jak uśmiechnięty zaróżowiony pączek. Bez pomarańczy na górze, bo jest niedobra, ale z tysiącem nadzieni, z myślą błogą i szczęśliwą.

Patrzę na dni prowadzenia tego bloga, dziesięć, piętnaście lat temu i widzę, że bywałem nieprzesadnie zadowolony. Teraz jest inaczej.

Nie mam do opowiedzenia jakiejś nieziemskiej historii, już nie muszę mieć. Teraz wystarczy być :)

Idzie wiosna, choć w teorii jest zima. Czuć w powietrzu obejmujący całe ciało smak ciepła, blogości. Codziennie biegnę na ostatnie metro i znam z widzenia co najmniej połowę zarządzajacych ochroną poszczególnych stacji metra. Są to najczęściej kobiety, cieszą się ogromnym powodzeniem u panów ochroniarzy. Na stacji Świętokrzyska panowie regularnie zapraszają panią kapitan na papierosa i zamawiają konwersacją. Kapitan wyraźnie to odpowiada, wiecznie wystrojona i chętna przyjmować ich zaloty niczym queen bee. Jeśli nie wydarzy się nic okropnego, czeka nas piękny czas- nas, mieszkańców tego świata.

Peace

 

Lately

Dodano 22 czerwca 2016, w Bez kategorii, przez beli-kali

Kwartał temu założyłem firmę, przestałem pić, wystrzeliłem się z kompozytowego długiego łuku i przecinam powietrze z nieznaną mi dotąd prędkością.

Frunę.

Wrócę za jakiś czas, przeszywając mój pierwszy cel. Wtedy usiądę, odpocznę i naciągnę się na kolejną strzałę.

Do zobaczenia w przerwie

 

as the twig is bent so shall the tree grow

Dodano 7 lutego 2016, w Bez kategorii, przez beli-kali

Wchodząc na coraz wyższe obroty, zaczynam alokować swój czas w czynności, które pozwolą mi skorzystać w najlepszy sposób z dostępnych teraz czy później zasobów. Od tego robociego bełkotu chciałbym zacząć żeby powiedzieć jedną rzecz, taką trochę pochodną powyższego.

Że strasznie jest dużo pierdolenia na świecie. Każdy udostępnia content, choćby najbardziej bezwartościowe gówno, ma prawo (i wykorzystuje je) do udostępnienia światu swoich myśli- tak, jak ja teraz. A co jest sztuką?: jak wybrać to, co istotne?

Zawsze uważałem historię- jako przedmiot szkolny- za straszne badziewie. Dwa tysiące lat temu jakiś człowiek spalił swoje miasto, a mnie to nic nie interesowało, przecież w żaden sposób nie dotykało to mojego ja.

A tutej błąd. Okazuje się, że historia nam przedstawiana to zbiór ino najlepszych (albo najistotniejszych) decyzji, które sprawiły, że coś się zmieniło- ktoś wymyślił żarówkę, formację wojskową, pacyfizm albo nakarmił miliard ludzi. Tutaj właśnie doszukuję się wiedzy uniwersalnej, bo coś Wam powiem- jakkolwiek świat pędzi naprzód z tym całym obsmarkanym IT (hwdp coraz mocniejsze wobec niego odczuwam), to my się nie zmieniamy. Interesuje nas amciu, bzyknąć, lulu, a potem ewentualnie jeszcze coś tam, ale to już na spokojnie.

Dlatego najlepsze rady, cytaty i uniwersalne myśli, których waga przetrwała próbę wielu pokoleń identycznych ludzi żyjących w pętli czasu, to te starszawe, historyczne. Oddaję więc zasłużony z mojej strony pokłon kartom historii i życzę dobrej nocy.

 

czasem przychodzi ktoś…

Dodano 19 listopada 2015, w Bez kategorii, przez beli-kali

I wszystko rozwala. Niszczy absolutnie cały system, jaki ktoś wcześniej zbudował.

Rodzaj ludzki jest fenomenalnie skonstruowany. Zmiana w nim jest wiecznie okupiona wielkim wysiłkiem. Jakakolwiek innowacyjność to w najdelikatniejszym ujęciu ryzyko. Zwykle innowator spotyka się z betonem społecznym, finansowym i technicznym.

I o to chodzi! To są najsilniejsze jednostki, które potrafią zmienić całe multum rzeczy! Albo chociaż jedną. No ale wróćmy do najważniejszego, do dobrej nowiny. Pośród tych wszystkich innowatorów znajdują się, oczywiście, również humaniści, którzy jednym słowem potrafią zmieść wszystko.

Za przykład niech posłuży ulubiony przeze mnie Witold Gombrowicz, który rozpierdolił dokumentnie całą 12-letnią codzienną onanizację obracającą się wokół Słowackich, Sienkiewiczów i, przede wszystkim, Mickiewiczów. Obśmiał ich od góry do dołu i to całkiem legit. Został wpisany na listę lektur.

Z ostatnią bombą atomową spotkałem się również ostatnio na zajęciach z bezpieczeństwa finansowego. Wykładowczyni określona przez Marcina mianem MILF-a (widać on także pies na intelekt) trzepnęła nam krótką tyradę na temat tego, kto ma rację.

I powiedziała: Rację ma ten, kto rządzi.

In your face!! Tak po prostu, obśmiewając się i poprawiając włoski, przekazała nam niesamowitą głębię wiedzy.

Niesamowite!

 

To dokładnie o mnie

Dodano 25 września 2015, w Bez kategorii, przez beli-kali

 

a dream within a dream

Dodano 14 września 2015, w Bez kategorii, przez beli-kali
Take this kiss upon the brow!
And, in parting from you now,
Thus much let me avow —
You are not wrong, who deem
That my days have been a dream;
Yet if hope has flown away
In a night, or in a day,
In a vision, or in none,
Is it therefore the less gone?
All that we see or seem
Is but a dream within a dream.

 

I stand amid the roar
Of a surf-tormented shore,
And I hold within my hand
Grains of the golden sand —
How few! yet how they creep
Through my fingers to the deep,
While I weep — while I weep!
O God! Can I not grasp
Them with a tighter clasp?
O God! can I not save
One from the pitiless wave?
Is all that we see or seem
But a dream within a dream?

Edgar Allan Poe

 

Dlaczego normalność psuje

Dodano 6 maja 2015, w Bez kategorii, przez beli-kali

Ten wyrzut zawsze, że tak się kurwa doszukuję na siłę jakichś nienormalności i dziwactw (na siłę) i czemu jestem taki pojebany.

I nie wychodź kurwa z imprezy przed 21 i czemu puszczasz taką dziwną muzykę i czemu nie pijesz tyle, co my!!!!

A dzisiaj się wreszcie dowiedziałem. Bo jebać tę przenudną normalność. Bo nie mam w ogóle pociągu do tego lemingogówna, ale teraz mam przynajmniej zajebistą  wymówkę żeby już nigdy nie wracać do przeciętniactwa. Nikt normalny nie doszedł do niczego ekstra! A ja chcę czegoś super!

Więc sayonara, nudziarze!!

 

 

Podobno jest niedługie

Dodano 19 kwietnia 2015, w Bez kategorii, przez beli-kali

Jako dziecko miałem, podejrzewam, że podobnie jak inni, odmienne poczucie czasu. Chyba lepsze, mierzyłem je w kategoriach „o-o, czas na lekcje” albo „o-o, trzeba iść spać”. Tak swoją drogą, jako dzieciak nie spałem za wiele. Będąc samemu można się dowiedzieć bardzo dużo ciekawych rzeczy, których człowiek nigdy nie pozna w towarzystwie. W każdym razie teraz motywem przewodnim, któremu hołduję pilnując zegarka jest hasło „długi okres składa się z krótkich okresów”. Warto je więc wypełnić czymś wartościowym, właśnie teraz, wiedząc, że kiedyś się umrze.

Tylko kilka rzeczy, które w życiu się słyszy, ma jakiekolwiek znaczenie. Czytałem już setki wywiadów z politykami, artystami, sportowcami, naukowcami i innymi- o ile ci ostatni mają istotnie coś do powiedzenia, to reszcie przychodzi to z wielkim trudem. Paradoksalnie więc najważniejszą lekcję wyciągnąłem z jednego zdania Muńka Staszczyka (którego muzyki przesadnie wielkim fanem nie jestem). Powiedział on mianowicie, że w wieku 50 lat człowiek mówi sobie „o kurwa, ja naprawdę umrę”. I co wtedy, nie?

To chyba zwalnia nas, ludzi, z wielkiego balastu, ta świadomość, że to wszystko i tak w dużym stopniu na nic- i nie ma w tym nic złego. Możemy zapętlać się w światach materialistycznych, spirytualnych, ale jesteśmy zawsze tym samym farciarskim kosmicznym pyłem.

All things considered, pozdrawiam i polecam zażyć niedzielny chill pill :)

 

Dodano 16 lutego 2015, w Bez kategorii, przez beli-kali

Dziś przeczytałem jakieś informacje dotyczące rozwiązania konfliktu na Ukrainie, o przepychankach na szczycie i dyplomatycznych zagrywkach typu ‚rozważamy wszystkie opcje’.

Jak można w obliczu takich słów nie być lewicowcem? Nie chcieć pokoju i równomiernego, nudnego rozłożenia sił? Żeby przez apetyt kilku osób głodnych było tak wielu? Ludzie chodzą do Auszwiców i innych jakby oglądali film. Sam tak robię. Jak gdybym jadł hamburgera z cudzego nieszczęścia. A przecież to czyjeś realia. I podobno mamy na te realia wpływ. Co więc jest z nami nie tak, że pozwalamy na to, by wyglądały w ten sposób?

 

  • RSS